Miecz Przeznaczenia

Miecz Przeznaczenia

Andrzej Sapkowski

Language:

Pages: 268

ISBN: 8370540376

Format: PDF / Kindle (mobi) / ePub


Converted using Calibre from FB2 file found on bookfi.org. Quality is very good, I have checked it myself and I must say that it even looks like it was retail.
***
Król polskiej fantasy!
Sapkowski zawładnie Waszą wyobraźnią i marzeniami.
To nie jest cykl opowiadań, to cały świat!
"Literacki fenomen lat dziewięćdziesiątych!"
Nowe Książki
Andrzej Sapkowski jest pisarzem formatu Tolkiena, choć odeń różnym, bo zdecydowanie bliższym współczesności i obdarzony gorętszym słowiańskim temperamentem.
Czytając Sapkowskiego jesteśmy zarazem gdzieś w świecie Tolkiena, na seansie u przeinaczonego Disneya, w średniowieczu, u Sienkiewiczowskiego Zagłoby, na seminarium ekonomicznym, w krainie ponurych pogańskich obrzędów, w przemalowanej na baśniową scenerii z czarnego kryminału.
"Polityka"

The Girl Who Ruled Fairyland -- For a Little While

The Girl Who Ruled Fairyland -- For a Little While

The Cameo Necklace (American Girl Beforever Mysteries)

Time Streams (Magic the Gathering: Artifacts Cycle, Book 3)

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

Wybacz, że robię to klasycznie — powiedziała. - Mogłabym usunąć ci odleżyny za pomocą magii, ale wysiliłam się trochę przy tej ranie na nodze i nie czuję się najlepiej. Na nodze zawiązałam i zasklepiłam, co się dało, nic ci już nie grozi. Przez najbliższe dwa dni nie wstawaj jednak. Nawet magicznie powiązane naczyńka lubią pękać, miałbyś paskudne wybroczyny. Szrama oczywiście zostanie. Jeszcze jedna do kolekcji. — Dzięki… — przycisnął policzek do skór, by zniekształcić głos, zamaskować jego

przywileje! Wiedźmina, który jest wstrętnym odmieńcem, przeklętym, nienaturalnym tworem. Dziwicie się, ze spadła na nas kara? Królu Niedamirze! Sięgnęliśmy granic możliwości! Nie wystawiajmy na próbę bożej łaskawości. Wzywam was, królu, byście oczyścili z plugastwa nasze szeregi, zanim… — O mnie ani słowa — żałośnie wtrącił Jaskier. - Ani słówka o poetach. A tak się staram. Geralt uśmiechnął się do Yarpena Zigrina głaszczącego powolnym ruchem ostrze zatkniętego za pas topora, Krasnolud,

Popatrz sam, pseudoszczury w kanałach i piwnicach, zeugle na śmietniskach, płaskwy w zanieczyszczonych fosach i ściekach, tajęże w stawach młyńskich. To nieledwie symbioza, nie sądzisz? I ghule na cmentarzach, pożerające nieboszczyków już nazajutrz po pogrzebie, pomyślał, spłukując z siebie mydło. Pełna symbioza. — Tak — czarodziejka odsunęła flakoniki i słoiczki. - W miastach też może się znaleźć zajęcie dla wiedźmina. Myślę, ze kiedyś osiądziesz na stałe w jakimś mieście, Geralt. Prędzej

ciemności sylwetki, sięgnął nad prawe ramię. Po miecz. Nie miał miecza. Nic nie wykorzeni ze mnie tych odruchów, pomyślał, odskakując miękko. Rutyna? Pamięć komórkowa? Jestem mutantem, reaguję jak mutant, pomyślał, padając znów na kolano, unikając uderzenia, sięgając po sztylet do cholewy. Nie miał sztyletu. Uśmiechnął się krzywo i dostał pałką w głowę. Rozbłysło mu w oczach, ból zapromieniował aż do czubków palców. Upadł, odprężając się, nie przestając uśmiechać. Ktoś zwalił się na niego,

Tellico cofnął się, wpierając plecami w płachtę namiotu. — Dlatego — ciągnął Geralt — zamienisz się teraz w Bberveldta i grzecznie podasz mi łapy do związania. Nie jesteś w stanie stawić mi oporu, bo ja jestem tym, czego skopiować nie potrafisz. Wiesz o tym bardzo dobrze, Dudu. Bo przecież na chwilę przejąłeś moje myśli. Tellico wyprostował się raptownie, rysy jego twarzy, będącej twarzą wiedźmina, rozmazały się i rozlały, białe włosy zafalowały i zaczęły ciemnieć. — Masz rację, Geralt —

Download sample

Download